Prowadzenie imprez: Spektakl “Porwanie” we Wrocławiu

Konferansjer red. Robert J. Błaszczyk (#prowadzenieimprez) na deskach sali koncertowej Radia Wrocław, wprowadzał publiczność w “Porwanie”. Mroczne brutalne i prawdziwe. Z pozoru prosta fabuła niesie dramatyczne przesłanie. Sztuka bez happy endu, jednak z dużym potencjałem. “Porwanie”, spektakl teatralny Grzegorza Mikołajczyka, wrocławska publiczność mogła zobaczyć 27.01.2017.

Sztuka będąca debiutem reżyserskim najskuteczniejszego polskiego antyterrorysty przyciągnęła setki widzów. Na scenie amatorzy, którzy wcielają się w role bezwzględnych przestępców oraz ich bezbronna ofiara. Nie ma tu głębokich refleksyjnych przemyśleń. Są niskie instynkty, przemoc, brutalność i rozpacz.

Upodlenie ofiary, jakie sukcesywnie realizują przestępcy, jest niewyobrażalne. Miesza się tu radość oprawców, czujących i wykorzystujących fizyczną przewagę nad porwaną, przy jednoczesnym pogłębianiu się jej dramatu. Wszystko to przy dziesiątkach wypalonych papierosów i wypitych szklankach wódki i puszek piwa. Gdy w tle pojawiają się narkotyki, bandyci stają się “panami” życia i śmierci. Na scenie padają strzały. Spektakl kończy akcja antyterrorystów.

Porwanie jest pełne wulgarności i prostactwa. Wreszcie bez zbędnego romantyzmu, pokazuje bandytów w ich prawdziwych wcieleniach. Ich głównym życiowym celem jest kasa, najlepiej zarobiona szybko i bez pracy. Nie mają ludzkich uczuć, nie mają w sobie współczucia, zadawanie innym cierpienia sprawia im radość. Życie ludzkie ma tu swoją cenę. Ofiara nie ma z nimi żadnych szans. Jest tylko środkiem do celu, rodzajem czeku, a przy okazji “workiem” na którym zwyrodnialcy wyładowują swoje chamskie frustracje. “Porwanie” niesie smutne przesłanie. Jest wizytówką czasów w jakich przyszło nam żyć. Swoistym zwiastunem końca świata wyższych uczuć i człowieczeństwa. Dynamizmu dodaje połączenie sceny z multimediami. W tle widać filmy, a w pewnej chwili z głośników słychać zatrważające wiadomości kryminalne, podsumowujące zagadnienie porwań.

Spektaklowi towarzyszyła promocja działań fundacji “Jesteśmy Blisko”. Środki zdobyte dzięki sprzedaży biletów – cegiełek, powędrowały tuż po przedstawieniu, do podopiecznych organizacji. Pomogą m.in. Mariuszowi Kulecie – strażakowi – który uległ wypadkowi i przechodzi długą i drogą rehabilitacje.

Warto dodać, że fabuła osnuta została na prawdziwych wydarzeniach, w jakich osobiście uczestniczył jej reżyser. Jest to pierwsza taka sztuka teatralna, w której oddano tak poważny, a jednocześnie niezauważany szerzej problem z obszaru bezpieczeństwa. Spektakularne porwania zdarzają się rzadko. Niemniej skala tego procederu może być znacznie niedoszacowana. Przyjmować należy, że ilość takich zdarzeń w skali roku liczy się w setkach. Nie wiadomo w jak wielu przypadkach rodziny porwanych w ogóle nie zawiadamiają Policję. Okupy liczone są w setkach tysięcy złotych, a każda osoba, która stała się ofiarą takiego przestępstwa ma wielki problem z powrotem do społeczeństwa.

Robert Błaszczyk, który jako dziennikarz i konferansjer pomógł we wrocławskiej premierze spektaklu, na scenie odpowiedzialny był za przeprowadzenie wywiadu z podopiecznym fundacji. Zapowiedział również całość wydarzenia i zakończył występ ze sceny.

Robert J. Błaszczyk

Za zdjęcia dziękujemy: annamikolajczyk.pl

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz